12 lutego 2026

Polacy bez wyboru. Rynku żywności ekologicznej w Polsce praktycznie nie ma – fragment wywiadu z Onet.pl

— Obecny system żywnościowy jest zmonopolizowany przez międzynarodowe koncerny spożywcze i sieci handlowe. Jest też zyskowny dla instytucji finansowych, które obsługują monopolistów. Przegranymi są natomiast rolnicy, konsumenci i środowisko naturalne. Irytujące jest to, że wiemy, jak transformować system produkcji i konsumpcji żywności a brak środków finansowych nie stanowi bariery. Co więcej, efekty transformacji będą wielokrotnie większe niż konieczne nakłady — mówi w wielowątkowej rozmowie z Onetem dr hab. inż. Tadeusz Pomianek, prezydent WSIiZ w Rzeszowie.

Jak to jest z tą naszą żywnością? Czy jakość jedzenia na stołach przeciętnego konsumenta jest wysoka, czy mogłaby być lepsza?

Przede wszystkim trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, w jakim systemie technologicznym ta żywność powstaje? I tu nie mam dobrych informacji, ponieważ w Polsce dominuje przemysłowy, czyli intensywny system produkcji żywności. Dwa filary tego systemu to intensywne uprawy monokulturowe wspomagane przez nawozy sztuczne i pestycydy oraz fermy przemysłowe zasilane przez antybiotyki i hormony wzrostu. W Polsce średnie zużycie nawozów sztucznych i pestycydów na hektar jest odpowiednio trzykrotnie i dwukrotnie wyższe niż średnia światowa.

I taka produkcja ma wpływ na jakość?

To powoduje, że płody rolne z upraw monokulturowych są ubogie w ważne dla zdrowia ludzi i zwierząt składniki odżywcze, jak np. mikroelementy, witaminy i antyoksydanty, ale zasobne w chemiczne środki produkcji. Z kolei chów klatkowy, oparty na ubogiej paszy z upraw monokulturowych, wymaga stosowania antybiotyków i hormonów wzrostu, aby zapewnić szybki przyrost masy mięsnej, a także ze względu na częste występowanie chorób. Pozostałe w mięsie antybiotyki powodują lekooporność i zdaniem wielu naukowców za 25 lat przestaną być skuteczne w leczeniu ludzi. W Polsce, w hodowli zwierząt rocznie zużywa się 800 t antybiotyków, czyli 200 mg /kg mięsa, tj. 6 razy więcej niż we Francji i 5 razy więcej niż w Czechach.

Surowiec z tych dwóch źródeł trafia do przetwórstwa, gdzie wykorzystuje się cały arsenał środków chemicznych, takich jak: syntetyczne barwniki, sztuczne aromaty, wzmacniacze smaku, utwardzone tłuszcze, konserwanty i inne dodatki. Szacuje się, że konsument spożywa rocznie nawet 7 kg tych szkodliwych substancji. Następnie żywność pakowana jest w tworzywa sztuczne, z których do produktów przenikają m.in. mikro— i nanoplastiki oraz ftalany. Tak powstała żywność wysokoprzetworzona, bogata w cukier, sól, tłuszcze trans i sztuczne dodatki, a uboga w błonnik, stała się podstawą diety Polaków. Wg NIK-u konsumujemy ponad 70 proc. takiej żywności a średnia w UE to prawie 50 proc.

Nie brzmi to jak przepis na zdrowe społeczeństwo.

Bardzo liczne publikacje dowodzą, że taka dieta jest źródłem coraz gorszej kondycji zdrowotnej ludzi, co powoduje między innymi bardzo duże wzrosty wydatków na ochronę zdrowia. Żywność wysoko przetworzona i duża konsumpcja mięsa z ferm przemysłowych, która wynosi w Polsce 75 kg /za osobę/rok, a WHO zaleca 25 kg, powodują otyłość, nowotwory, choroby psychiczne, choroby przewodu pokarmowego, układu krążenia, cukrzycę, choroby odzwierzęce, itd. Szczególnie niepokojący jest bardzo szkodliwy wpływ takiej diety na rozwój psychofizyczny dzieci, w tym na rozwój mózgu.

„W kraju nie ma spójnej kontroli jakości”

A skąd człowiek, który nie ma własnego pola może kupić żywność, która tych wspomnianych wspomagaczy nie zawiera?

Polacy wydają na żywność około 240 mld zł rocznie, z czego na bazarach kupują żywność nieprzetworzoną za około 2 mld zł, a na produkty ekologiczne przypada około 1,5 mld zł, choć w tej kwocie jest też tzw. eko-ściema. Owszem, w supermarketach pojawiają się pojedyncze półki z żywnością dobrej jakości, ale co znajduje się na pozostałych? W rezultacie, jeśli konsument chce zmienić dietę na zdrowszą — choćby ze względu na swoje dzieci — często nie ma do niej realnego dostępu albo po prostu nie jest go na nią stać.

No właśnie, jak to jest z tymi bazarami? Czy ja mogę mieć stuprocentową pewność, że to, co tam kupuję to naprawdę jest dobra żywność?

Nasz kłopot polega na tym, że my nie mamy w kraju spójnej kontroli jakości. Obecny system zwyczajnie nie działa. Jeśli więc mówimy o żywności ekologicznej, zdrowej, dobrej jakości, to nie dość, że mamy jej mało, to jeszcze nie wiemy, co kupujemy. Mamy biurokratyczny system certyfikacji gospodarstw ekologicznych, zamiast wiarygodnej kontroli jakości żywności. A mnie jako konsumenta nie interesuje biurokracja, kolejne wizyty urzędnika w gospodarstwie. Chciałbym wiedzieć, czy to, co kupuję, jest naprawdę zdrowe.

Z czego się bierze cały ten problem? No bo często słyszymy, że Polska jest spichlerzem Europy. No a z drugiej strony wiemy, że rolnicy zdają się być coraz bardziej niezadowoleni ze swojej sytuacji. A z trzeciej strony widać, że świadomość konsumentów rośnie, a ludzie po prostu chcą się zdrowo odżywiać, nawet jeśli kosztuje to nieco więcej.

Odpowiedź na to pytanie kryje się w procesie transformacji rolnictwa w Polsce po upadku komunizmu. Niestety pozwoliliśmy na monopolizację całego rynku żywnościowego przez międzynarodowe koncerny spożywcze, środki produkcji rolnej, czy sieci handlowe. Istotny był też udział pośredników. Rok po roku znikała cała infrastruktura, która do tej pory pozwalała produkować, przetwarzać i udostępniać na lokalnych rynkach żywność na mniejszą skalę. Podam przykład: w 1992 r. mieliśmy w Polsce 7,5 tys. masarni. W 2016 r. ledwo przekraczała tysiąc. Znikały małe zakłady przetwórcze, infrastruktura pozwalająca na bezpośredni kontakt rolnika z konsumentem. Jeśli byśmy ją przywrócili, to eliminujemy pośredników. Mamy szansę na żywność nieprzetworzoną, w dodatku tańszą. Zyskuje producent i kupujący. Podkreślmy, że w wielu krajach zachodniej Europy bezpośrednie relacje między rolnikiem i konsumentem są pielęgnowane.

Pełną rozmowę red. Patryka Motyki z prof. Tadeuszem Pomiankiem można przeczytać na stronie Onet.pl

Skontaktuj się z nami

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres:

zielonyblog@wsiz.edu.pl

AUTOR

dr hab. inż. Tadeusz Pomianek, prof. WSIiZ

Pomysłodawca, główny twórca, wieloletni Rektor Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, obecnie Prezydent WSIiZ. Skupia się na wypracowaniu rozwiązań ważnych dla bezpiecznego jutra współczesnego człowieka.

CZYTAJ WIĘCEJ